Transmisja Niedzielnych Świątecznych Mszy św. o godzinie 10:00 dostępna w zakładce "Transmisja"
Służba liturgiczna to coś więcej niż wykonywanie obowiązków podczas Mszy Świętej. To przede wszystkim okazja do pogłębiania wiary, poznawania liturgii i budowania osobistej relacji z Panem Bogiem. Droga każdego ministranta może wyglądać inaczej – jedni odkrywają swoje powołanie stopniowo, inni od początku czują pragnienie służenia przy ołtarzu. Wszystkich łączy jednak chęć bycia bliżej Pana Jezusa i aktywnego uczestniczenia w życiu wspólnoty parafialnej. Dlaczego warto zostać ministrantem? Co daje służba przy ołtarzu i jak może rozwijać się na kolejnych etapach? O swoich doświadczeniach, motywacjach i planach opowiedzą Kamil, który właśnie rozpoczyna przygotowanie do pełnienia funkcji ceremoniarza parafialnego, oraz Mikołaj, który w najbliższym czasie zakończy okres kandydatury i zostanie oficjalnie włączony do grona ministrantów.
Jestem ministrantem, ponieważ chcę służyć Panu Bogu i być bliżej Pana Jezusa. Służba przy ołtarzu jest dla mnie czymś ważnym i cieszę się, że mogę brać udział w przygotowaniu oraz przebiegu Mszy Świętej. Lubię poznawać liturgię i dowiadywać się coraz więcej o tym, co dzieje się podczas Eucharystii. Bycie ministrantem to dla mnie nie tylko przychodzenie do kościoła i wykonywanie swoich obowiązków. To również rozwijanie wiary i uczenie się odpowiedzialności. Uważam, że skoro podejmuję się służby, powinienem wykonywać ją jak najlepiej i z należytym szacunkiem. Chcę dalej rozwijać się jako ministrant, zdobywać nowe doświadczenia i coraz lepiej rozumieć znaczenie liturgii. Cieszę się, że mogę w ten sposób służyć Panu Bogu i swojej parafii. Zawsze, gdy stoję przy ołtarzu, czuję bliskość pana Boga, czuję, że mnie wspiera w tym, co robię, i pomaga mi na każdym etapie mojej służby ministranckiej.
Ministrantura daje również możliwość poznania innych osób, wspólnej służby i rozwijania swoich zainteresowań związanych z Kościołem. Można zdobywać doświadczenie, uczyć się nowych funkcji i podejmować kolejne wyzwania. Zachęciłbym innych chłopaków, żeby spróbowali zostać ministrantami. Nie trzeba od razu wszystkiego umieć. Z czasem można nauczyć się wielu rzeczy i odkryć, że służba przy ołtarzu daje dużo satysfakcji. Najważniejsze są chęci i to, żeby pamiętać, że służymy przede wszystkim Panu Bogu. Chcę zostać ceremoniarzem, ponieważ chciałbym jeszcze bardziej rozwijać się w służbie liturgicznej. Interesuje mnie liturgia i chciałbym lepiej poznać jej zasady, a także dowiedzieć się, jak prawidłowo przygotowuje się różne celebracje. Zależy mi na tym, żeby wiedzieć nie tylko, co należy zrobić, ale również dlaczego wykonuje się poszczególne czynności. Wiem, że bycie ceremoniarzem wiąże się z większą odpowiedzialnością. Trzeba dobrze znać liturgię, umieć współpracować z innymi i dbać o to, żeby wszystko było odpowiednio przygotowane.
Traktuję zostanie ceremoniarzem jako kolejny etap mojej drogi. Chcę się uczyć, zdobywać doświadczenie i stawać się coraz lepszy w tym, co robię. Mam nadzieję, że dzięki temu będę mógł jeszcze lepiej służyć Panu Bogu i pomagać innym ministrantom. Wierzę, że warto iść tą drogą, jeśli robi się to z prawdziwą chęcią i wiarą.
Kamil
Odpowiedź na to pytanie jest prosta, acz głęboka – Powołanie. Nie od razu chciałem pójść ścieżką powołania mimo, że byłem (i jestem) wychowywany w katolickiej rodzinie gdzie przestrzegamy postów, uczestniczymy w niedzielnej Eucharystii i staramy się być dobrymi. Dopiero kiedy zacząłem chodzić na Msze św. częściej niż raz w tygodniu, zaczęły się pojawiać małe, niewinne myśli. „A może bym tak spróbował?” „Przecież tyle osób mnie namawia” – później stały się one moimi pierwszymi głębszymi przemyśleniami. Aż w końcu, będąc na niedzielnej Eucharystii, poczułem, że w moim sercu coś się przestawiło. Postanowiłem zostać ministrantem. Moje powołanie przedstawiam sobie jako odzwierciedlenie dewizy abp. Henryka Muszyńskiego Prymasa Polski, a także z Ewangelii wg św. Łukasza: „In Verbo Tuo” – na Twoje słowo. I właśnie na nie odpowiedziałem: „Tak”.
Mikołaj
Świadectwa Kamila i Mikołaja pokazują, że służba liturgiczna może być ważną częścią osobistej drogi wiary. Uczy odpowiedzialności, wytrwałości i współpracy, a przede wszystkim pomaga coraz lepiej poznawać Pana Boga. Rozwój w tej posłudze może prowadzić do podejmowania kolejnych zadań i większej odpowiedzialności za piękno liturgii.
Do grona służby liturgicznej zapraszamy zarówno chłopców, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z ministranturą, jak i starszych mężczyzn pragnących zaangażować się w życie liturgiczne naszej parafii. Nie trzeba od razu wszystkiego umieć – najważniejsze są otwartość, chęć do nauki i gotowość do służby. Być może właśnie teraz jest dobry moment, aby zrobić pierwszy krok i odpowiedzieć na zaproszenie Pana Boga. Tak jak w życiu Mikołaja i Kamila, również w naszym życiu małe decyzje mogą stać się początkiem pięknej drogi wiary.
Nowenna Pompejańska
Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę – otrzyma ją.
Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji. Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.
Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.
Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.
Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.
Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.
Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.
Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.
Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:
Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.
Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.
Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.
Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.
Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.
Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.


