Transmisja Niedzielnych Świątecznych Mszy św. o godzinie 10:00 dostępna w zakładce "Transmisja"
Na mocy sakramentu chrztu świętego wszyscy wierni uczestniczą w kapłańskim, prorockim i królewskim posłannictwie Chrystusa, który żyje i działa w Kościele mocą Ducha Świętego. To Duch Święty zachęca nas do uczestniczenia w kulcie religijnym, do życia sakramentami, uzdalnia nas i zachęca do służenia Bogu przez żywy udział w świętej liturgii. Świeccy to wierni, którzy przez chrzest realizują posłannictwo w Kościele. To osoby pozostające w małżeństwie, jak również żyjące w samotności. Rolą świeckich w kościele jest budowanie Ciała Chrystusowego i głoszenie nauki Chrystusa we własnych rodzinach, miejscach pracy, środowiskach życia i wypoczynku.
Sobór Watykański II wzywa usilnie w imię Pana wszystkich świeckich, by chętnie, wielkodusznie i skwapliwie odpowiedzieli na wołanie Chrystusa, i na natchnienie Ducha Świętego. W adhortacji apostolskiej „Christifideles laici” świat jest ukazany jako „ewangeliczna winnica” Chrystusa. W Ewangelii jest wezwanie: „Idźcie i wy do winnicy mojej”. Bóg wzywa do pracy w niej kapłanów, zakonników, zakonnice i świeckich, powierzając im do wykonania odpowiednie zadania. Zatem także wierni świeccy mogą wypełniać we wspólnocie przewidziane przez prawo urzędy posługi oraz funkcje np. nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej.
Wykonywanie tej funkcji wiąże się z przygotowaniem teologicznym i duchowym. Podstawowym zadaniem nadzwyczajnego szafarza komunii świętej jest zanoszenie Komunii Świętej chorym po niedzielnej Mszy św. Szafarz ma również prawo rozdzielać Komunię Świętą podczas Mszy św., gdy liczba przystępujących jest bardzo duża, a brak jest właściwej liczby dyspozycyjnych kapłanów, diakonów i akolitów. Szafarz może w szczególnych warunkach dokonać wystawienia Najświętszego Sakramentu.
Wśród ww. zadań szczególne miejsce zajmują posługi: katechisty, lektoratu i akolitatu. W związku z przyjęciem posługi lektora i akolity chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem i tym, jak przyjęcie tych posług wpłynęło na moje życie duchowe. Wykonywanie przez świeckich posług lektoratu i akolitatu wprowadził w kościele Papież Paweł VI. Podstawowymi wymaganiami stawianymi kandydatom do posług stałych są:
- umiłowanie Pisma świętego, Eucharystii i Kościoła,
- dobra opinia i akceptacja przez wiernych parafii, do której należą,
- posiadanie odpowiednich przymiotów ludzkich i intelektualnych,
- ukończone 25 lat z chwilą przyjęcia posługi, a od osób, które przyjęły sakramentem małżeństwa zobowiązane jest przedstawienie pisemnej zgody współmałżonka.
PODSTAWOWE ZADANIA LEKTORA I AKOLITY
Lektor przede wszystkim proklamuje czytania z Pisma Świętego, z wyjątkiem Ewangelii. Może podawać intencje modlitwy powszechnej, a gdy nie ma psałterzysty, śpiewa psalm rensponsoryjny. Akolita natomiast „usługuje przy ołtarzu oraz pomaga kapłanowi i diakonowi w przygotowywaniu ołtarza i naczyń liturgicznych. Ma prawo wykonać puryfikacji naczyń liturgicznych po Komunii św. Może również w razie potrzeby rozdawać wiernym Komunię Świętą, której jest szafarzem nadzwyczajnym. W przypadkach szczególnych może także wystawiać Najświętszy Sakrament do adoracji bez udzielania błogosławieństwa.”
Gdy nie ma kapłana lub diakona, lektor bądź akolita może prowadzić czuwanie przy zmarłym, a przy pogrzebie przeprowadzić stacje w domu zmarłego i na cmentarzu. Lektor i akolita może pomagać w przygotowaniu nabożeństw oraz przewodniczyć niektórym z nich (np. Różaniec, Droga Krzyżowa). Poza liturgią lektor może uczestniczyć w przygotowaniu wiernych do godnego przyjęcia sakramentów oraz przygotować ich do czytania Pisma świętego podczas Mszy św. Natomiast akolita może zaangażować się w niesienie pomocy słabym i chorym. Zarówno lektor i akolita ustanowiony mogą pomagać lub prowadzić różne grupy apostolskie działające przy parafii.
ŚWIADECTWO DARIUSZA
Patrząc z perspektywy lat na to, w jaki sposób Bóg prowadził mnie, stwierdzam, że to był dar wielkiej łaski. Chrystus zaprosił mnie, aby karmił się Jego Ciałem od najmłodszych lat. Sakrament Eucharystii przyjąłem rok wcześniej, będąc uczniem drugiej klasy. Kolejnym zaproszeniem jakie Bóg do mnie skierował, była służba przy ołtarzu jako ministrant. Kontynuowałem ją po przeprowadzeniu się wspólnie z rodzicami i rodzeństwem do Bydgoszczy. Z biegiem lat zacząłem pełnić funkcję lektora.
Mając trzynaście lat, Bóg zapragnął formować mnie w Oazie, czyli Ruchu Światło – Życie, które było założone przez księdza Blachnickiego. W tym czasie zacząłem bliżej poznawać życie Jezusa przez rozważanie tajemnic różańca świętego. Od tego czasu nie rozstaję się z modlitwą różańcową. Bardzo ważnym wydarzeniem na drodze wzrastania w życiu duchowym było przyjęcie sakramentu bierzmowania. Przyjąłem imię od św. Dominika Savio – patrona służby liturgicznej ołtarza. Bóg dał mi również łaskę poznania swojego wielkiego przymiotu jakim jest Jego miłosierdzie, które mogłem pogłębić przez czytanie dzienniczka siostry Faustyny oraz przez odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia.
Mijały lata, które były wypełnione codzienną modlitwą, niedzielną Eucharystią, czytaniem Pisma Świętego, udziałem w rekolekcjach adwentowych i wielkopostnych. To był również czas pogłębianie mojej wiary w Boga, rozwiązywania z Nim problemów dnia codziennego. Pomimo różnych trudności, zawsze trwałem przy Bogu, dzięki Jego łasce. Po kolejnych latach Bóg zaprosił mnie do tego, abym został narzędziem w Jego ręku, czyli nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej, abym zanosił Go chorym. Wyraził to w słowach Księdza proboszcza.
Po kilkunastu miesiącach zastanawiania się – rozpoznawania i modlitwy podjąłem decyzję. Jednak przyszedł czas pandemii COVID-19. Czas obostrzeń również w zakresie uczestniczenia w mszach świętych i nabożeństw w kościele. Ten czas izolacji, odosobnienia jeszcze bardziej utwierdził mnie w słuszności podjętej decyzji. Na początku 2021 r. biskup naszej diecezji wydał: „ Zasady wykonywania posług lektora i akolity…”. Po zapoznaniu się z nimi, zrodziło się w moim sercu pragnienie pełniejszego oddania się Panu Bogu. Po otrzymaniu zgody od żony, która w przyjęciu posługi jest niezbędna i akceptacji księdza proboszcza, rozpocząłem formację.
Formacja to czas zdobywania wiedzy z zakresu m.in. Pisma świętego, teologii dogmatycznej, moralnej, duchowości, liturgiki, pedagogiki pracy z grupami, prawa sakramentalnego, katechetyki, teologii pastoralnej, śpiewu kościelnego. Częścią duchową formacji był udział w rekolekcjach i dniu skupienia organizowanych raz w roku. Posługę lektoratu przyjąłem w styczniu 2023 r, natomiast posługę akolitatu w maju 2024 r. Udzielił mi ich Ksiądz biskup Krzysztof Włodarczyk.
Posługę swoją w parafii wypełniam poprzez uczestnictwo w liturgii, w zastępstwie zanoszę chorym Komunię Świętą, jestem członkiem Akcji Katolickiej, angażuję się w parafialny Caritas.
Pan Jezus w Ewangelii św. Jan 6, 48-58 mówi do nas: „ Ja jestem chlebem życia; … jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki; …kto spożywa moje ciało i pije moją krew ma życie wieczne;…. trwa we Mnie, a Ja w nim;…. będzie żył przeze mnie”. Dlatego zachęcam wszystkich chorych, którzy nie mogą uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., aby chciały karmić się Bożym Ciałem. To Jezus chce przyjść do Was, dlatego powołał nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej i akolitów, aby wspierali kapłanów w tej posłudze.
ŚWIADECTWO BARTOSZA
Podobnie jak Dariusz od najmłodszy lat byłem ministrantem. Pamiętam,
że początkowo niechętnie. Trochę się wstydziłem bo zawsze byłem nieśmiały
ale jednak od III klasy podstawówki nieprzerwanie służyłem do mszy świętej
czy nabożeństw aż do ukończenia studiów. Ogromną rolę spełnił tu mój ówczesny proboszcz – ks. Henryk Surma CM, posługujący wówczas w parafii
pw. Zmartwychwstanie Pańskiego na os. Leśnym. Prowadząc służbę liturgiczną podkreślał wagę posługi przy ołtarzu. Uczyłem się nie tylko prawidłowo wykonywać poszczególne czynności, z czasem poprawnie czytać przez mikrofon, ale także proboszcz dbał o naszą formację, a także zapewniał nam atrakcje integracyjne.
Podczas studiów trafiłem do duszpasterstwa akademickiego, gdzie służenie podczas msza „dla studentów” było dla mnie już czymś oczywistym. Z czasem jednak po zakończeniu studiów, znalazłem się „po drugiej stronie” i zacząłem uczestniczyć we mszy św. „na kościele”.
Spośród wielu historii – świadectw prezentowanych przez ks. Henryka Surmę szczególnie zapamiętałem jego opowieść, gdy na początku jego drogi kapłańskiej,
w Krakowie, na poranną mszę św. do ołtarza wyszedł sam. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że przed laty służba liturgiczna była liczniejsza i bardziej zorganizowana. Msza św. w tygodniu, na której nie było ministrantów, była rzadkością. Podczas tej mszy św. sprawowanej przez ks. Surmę jeden starszy pan w momencie procesji z darami wstał, wyszedł z ławki i podał księdzu ampułki. I już został przy ołtarzu. Służył od tego czasu codziennie aż do swojej śmierci. Pamiętam jak ksiądz opowiadał, że gdy po tej pierwszej Mszy św. pan odprowadził go do zakrystii i z nim porozmawiał, okazało się, że w młodości był ministrantem i nie mógł patrzeć jak w kościele nie ma ministrantów, stąd podszedł by usługiwać kapłanowi. I oczywiście Panu Bogu. Ta historia tak mocno zapadła mi w pamięć, ze gdy po latach trafiłem kilka razy na mszę św. niedzielną, na której nie było żadnego ministranta to w końcu w kolejnym tygodniu zajrzałem przed tą mszą do zakrystii i spytałem czy jest ktoś do służenia… Tak zacząłem powracać do służenia po kilku latach przerwy.
Dopiero jednak mieszkając na Fordonie, na terenie parafii św. Mateusza,
gdy stałem w ławce z moją narzeczoną (obecną żoną) mój ówczesny proboszcz
– ks. Mariusz Kuciński – zbierając kolektę zapytał mnie, czemu jestem „tu”,
a nie przy ołtarzu. I tak już w kolejnym tygodniu wróciłem na stałe do służenia. Później wszystko potoczyło się już szybko. Ks. Henryk Stippa – wikariusz
z mojej parafii - zaproponował mi wysłanie na kurs na lektora i akolitę. Zgodziłem się nie wiedząc jeszcze do końca z czym te posługi się wiążą.. Tam pod kierunkiem
m. in. pracujących w naszej parafii ks. Mateusza Nowaka i ks. Łukasza Kucharskiego zgłębiałem dokumenty Kościoła, poznawałem piękno liturgii czy uczyłem się czegoś, co po wielu latach przy ołtarzu wydawało mi się proste i znane – zasad posługi przy ołtarzu – a okazało się, że do końca ich nie znałem.
Gdy przyjmowałem posługę mieszkałem jeszcze z żoną na Błoniu – na terenie parafii Chrystusa Króla. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy się na Wzgórze Wolności i w ten sposób w naszej parafii mamy dwóch akolitów. Wraz z żoną należymy też do wspólnoty Equipes Notre-Dame – ruchu duchowości małżeńskiej. Każdorazowo uczestnicząc Eucharystii na spotkaniu regionalnym czy rekolekcjach – jestem przy ołtarzu. Ponieważ nasze ekipy wywodzą się z różnych diecezji to zostałem nawet poproszony o przekazanie zdobytej podczas kursu wiedzy pozostałym członkom ruchu, którzy angażują się w różne czynności liturgiczne jak śpiew, czytania czy procesja z darami. Jeśli zdobyta wiedza ubogaci,
a jednocześnie zapewni godne uczestniczenie, mszę św. to cieszę się, że stałem się narzędziem Pana Boga dla innych.
Bo nie służymy dla siebie, ale dla Was, a przede wszystkim ku chwale Bożej.

Nowenna Pompejańska
Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę – otrzyma ją.
Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji. Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.
Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.
Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.
Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.
Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.
Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.
Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.
Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:
Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.
Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.
Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.
Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.
Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.
Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.